piątek, 6 września 2013

Rozdział 11!!!


Leon
        -Halooo Violetta odpowiesz mi?
-Tak, tak, tak!!!
-Tak, że będziesz moją żoną czy tak, że odpowiesz mi? – zaśmiałem się a potem wstałem i namiętnie ją pocałowałem
-Leon, tak się cieszę i jeszcze nie mogę uwierzyć! Ten pierścionek jest piękny ale chyba trochę za drogi nie sądzisz?
-Chciałem ci kupić takiej samej wartości jak ty dla mnie ale nie było takiego drogiego na świecie
-Oj Leon jesteś taki słodki! Muszę wszystko powiedzieć rodzicom, Fran, Cami ..... wszystkim!!!
-No to do nich zadzwoń – powiedziałem

                                    
Violetta
        Zadzwoniłam do Franceski:
-Hej Fran :D
-Hej, co się stało, że jesteś taka szczęśliwa?
-Zgadnij ..... nie, nie zgadniesz no więc ....... Leon mi się oświadczył!!!
-AAAAAA!!!! – zaczęłyśmy krzyczeć
-Kiedy ślub?
-Jeszcze nie wiem przed sekundą to się stało
-Powiem wszystko Cami i Maxiemu
-Dobra muszę kończyć paaaa :)
-Pa
Potem powiedziałam to mamie zareagowała tak jak Fran, ciekawe jak tata to przeżyje
Angie
        Ale fajnie, że Violetta będzie miała męża ciekawe jak German to przyjmie ..... o właśnie idzie
-Hej :)
-Hej co się stało?
-Co? a nic ....
-Przecież widzę to po twoich oczach, że coś ukrywasz
-No dobra i tak prędzej czy później byś się dowiedział ... no więc Violetta będzie miała męża!!!
-Coooo? Przecież jest za młoda
-Jaka za młoda, przecież ma 19 lat!!!
-Ja sądzę, że jest za młoda
-German, przecież ona nie jest już małą dziewczynką która ma dopiero 6 lat, jest już dorosła!!! A z resztą jej mężem jest Leon któremu ufasz i wiesz, że przy nim będzie najbezpieczniejsza i najszczęśliwsza
-Może masz rację
-No i to rozumiem – po tych słowach pocałowałam go
                                       
Violetta
        -To kiedy ślub? – spytałam się Leona
-Za dwa tygodnie
-Mamy mało czasu ...
-Poradzimy sobie, przecież na pewno pomogą nam moi rodzice, twoi, Fran, Cami, Maxi ...
-No tak ... :)
Cami
        Myślę teraz jaka Leonetta jest szczęśliwa mają już swoje własne życie, a mnie mój własny chłopak okłamuje, o przepraszam to już nie jest MÓJ chłopak. Nagle usłyszałam piosenkę ,,Veo, veo’’ z wykonaniem moim i Fran, właśnie do mnie dzwoniła ... odebrałam
-Hej Cami, mam dla ciebie smutne wieści
-Co się stało?
-Przed chwilą widziałam jak Alfredo całował się z inną
-To znaczy, że mnie zdradzał, już idę do ciebie i zrobię mu wielkie lanie, a tak właściwie to gdzie jesteś?
-W parku
-Ok jakoś cię znajdę, czekaj tam na mnie
-Ok
  
                             
Za chwilę pojawiłam się w parku
-Jeszcze nie poszli?
-Nie, ... patrz!
-Znowu się całują??? No teraz to nie wytrzymam
Miałam już tam iść gdy nagle Fran:
-Czekaj, to może ci się przydać – podała mi kubek z sokiem porzeczkowym – nie spierze się :D i będzie miał pamiątkę :D
-Dzięki, jeszcze nie wiesz jak się przyda :D
Podeszłam do nich i zaczęłam kłótnię:
-No, no, no kogo ja tu widzę twoją babcię której musisz pomóc?
-Cami, to nie tak
-Jak nie tak jak przecież nie jestem ślepa, widzę, że całujesz się z inną!!! A Fran widziała wcześniej jak się całowaliście więc nie wciskaj mi kitów!!! W tym momencie walnęłam mu z liścia i wylałam na niego sok porzeczkowy
-Nie spierze się :D
Alfredo
        Cami wylała na mnie sok porzeczkowy!!! W sumie to zasłużyłem sobie na to ale mogła mnie oblać wodą!!!, teraz straciłem moją najlepszą bluzkę ...








       




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz