Violetta
Już od kilku dni zaczęło mi brakować
Leona, zapachu jego perfum i tak dalej, nie powinnam się tak z nim sprzeczać,
może go przeproszę jak będzie próba, w końcu ja i on gramy główne role, Diego
nie ma tej głównej roli bo nauczyciele jeszcze mu nie wierzą, że nic mi nie
zrobił i to właśnie jest jego kara hihihi :)
Leon
Muszę jak najszybciej przeprosić Violę,
to ona miała rację a ja musiałem być samolubny, przeproszę ją na próbie, myślę,
że mi wybaczy
W stud!o na próbie
Gdy
zobaczyłem Violettę od razu odechciało mi się ją przepraszać ale muszę ją
przeprosić
Rozpoczęła
się próba, nagle Violetta nie wiadomo czemu wywaliła się ale na szczęście ją
złapałem a potem nawzajem się pocałowaliśmy a potem powiedzieliśmy:
-Więc
już się nie gniewasz? – powiedzieliśmy jednocześnie
-Oczywiście
– znowu powiedzieliśmy razem
Potem
przez resztę dnia w Stud!o chodziliśmy za rękę i nie słuchaliśmy nikogo wokół
tylko myśleliśmy o naszym szczęściu, że mamy taką wspaniałą drugą połówkę,
długo między nami była bardzo przyjemna cisza ale w końcu któreś z nas musiało
się odezwać:
-Leonku,
wiesz, że zostało jeszcze tylko kilka dni do naszego ślubu?
-Wiem,
musimy szybko wynająć salę, kupić ci sukienkę, kupić mi garnitur itd.
Podeszliśmy
do naszych przyjaciół:
-Hej,
pomożecie nam w przygotowywaniu ślubu?
-Jasne,
od dawna to planowałam – odpowiedziała Cami
Zdziwiliśmy
się
-Ale
jak to?
-Od
dawna szykuję takie rzeczy na twój i Fran ślub, jesteście moimi przyjaciółkami
więc kiedy zaczęłyśmy się przyjaźnić wszystko po woli szykowałam, zobaczycie to
będzie niezapomniany ślub – ekscytowała się Cami
-Ufamy
ci – powiedziałem - i lepiej tego nie
schrzań
-Oj
Leon, już nie przesadzaj – powiedziała Viola - dobra to ja może pójdę teraz z
dziewczynami poszukać jakiejś sukni ślubnej a ty z chłopakami kup jakiś
garnitur
Violetta
Poszłam z dziewczynami po tą suknię, przyłączyła
się do nas mama. Przymierzałam takie suknie:
-Nie
mogę się zdecydować wszystkie mi się bardzo podobają, pomóżcie mi
-Mi
się najbardziej podobają 2, 5 i 6 – powiedziała Fran
-Mi
też one się najbardziej podobają – powiedziała mama
-A
mi się najbardziej podoba 5 – powiedziała Cami
-Popieram
Cami – powiedziała – Nata
-No
to co biorę 5?
-To
twój wybór
-Niech
będzie 5
Kupiłam
sobie tą bajeczną suknię, bardzo mi się podoba
Wróciłam
do domu
-Hej
kochanie kupiłeś już swój garnitur?
-Tak,
chcesz zobaczyć?
Pokazał
mi swój garnitur ale brakowało mu krawatu
-A
gdzie krawat?
-U
nas w rodzinie jest taka tradycja, że to żona kupuje krawat, tylko proszę nie
kup mi różowego
-Nie
martw się o to nie lubię mężczyzn w różowym – zaśmiałam się
-Trochę
głupia ta tradycja, ale w końcu tradycja to tradycja – powiedział
-Dobra,
to ja idę po ten krawat pa – pocałowałam go w policzek i poszłam, potem
zadzwoniłam do Fran:
-Hej,
Fran
-Hej,
jak tam przygotowania?
-Dobrze,
tylko Leon ma w rodzinie taką tradycję, że to żona kupuje krawat
-Wątpię
żeby była taka tradycja
-Ja
też właśnie wątpię, a do tego w pewnym sklepie pan mi powiedział wyraźnie, że
pan Verdas kupował już krawat
-Nie
wiem co o tym myśleć, dobra muszę kończyć pa
-Pa
Po
mojej rozmowie wróciłam do domu gdy weszłam do jadalni czekał tam na mnie
pięknie udekorowany stół, romantyczna muzyka, TYLE kwiatów i wszystko było
czerwone
-Cześć,
słońce – powiedział Leon
-Wiesz,
że nie musiałeś? To, że jesteś już mi wystarczy
-Jak
jestem twoim narzeczonym to muszę cię uszczęśliwiać małymi niespodziankami –
powiedział to a potem zza pleców wyjął bukiet róż
Potem
zjedliśmy kolację a na koniec zadzwonił do mnie tata:
-Cześć
tatusiu
-Cześć
– powiedział szybko
-Tato
coś się stało?
-Violetto
Angie ...
-Co
się stało mamie?
-Daj
mi dokończyć więc Angie ...






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz