piątek, 13 września 2013

Rozdział 14


Violetta
        Już od kilku dni zaczęło mi brakować Leona, zapachu jego perfum i tak dalej, nie powinnam się tak z nim sprzeczać, może go przeproszę jak będzie próba, w końcu ja i on gramy główne role, Diego nie ma tej głównej roli bo nauczyciele jeszcze mu nie wierzą, że nic mi nie zrobił i to właśnie jest jego kara hihihi :)
Leon
        Muszę jak najszybciej przeprosić Violę, to ona miała rację a ja musiałem być samolubny, przeproszę ją na próbie, myślę, że mi wybaczy
W stud!o na próbie
Gdy zobaczyłem Violettę od razu odechciało mi się ją przepraszać ale muszę ją przeprosić
Rozpoczęła się próba, nagle Violetta nie wiadomo czemu wywaliła się ale na szczęście ją złapałem a potem nawzajem się pocałowaliśmy a potem powiedzieliśmy:
-Więc już się nie gniewasz? – powiedzieliśmy jednocześnie
-Oczywiście – znowu powiedzieliśmy razem
Potem przez resztę dnia w Stud!o chodziliśmy za rękę i nie słuchaliśmy nikogo wokół tylko myśleliśmy o naszym szczęściu, że mamy taką wspaniałą drugą połówkę, długo między nami była bardzo przyjemna cisza ale w końcu któreś z nas musiało się odezwać:
-Leonku, wiesz, że zostało jeszcze tylko kilka dni do naszego ślubu?
-Wiem, musimy szybko wynająć salę, kupić ci sukienkę, kupić mi garnitur itd.
Podeszliśmy do naszych przyjaciół:
-Hej, pomożecie nam w przygotowywaniu ślubu?
-Jasne, od dawna to planowałam – odpowiedziała Cami
Zdziwiliśmy się
-Ale jak to?
-Od dawna szykuję takie rzeczy na twój i Fran ślub, jesteście moimi przyjaciółkami więc kiedy zaczęłyśmy się przyjaźnić wszystko po woli szykowałam, zobaczycie to będzie niezapomniany ślub – ekscytowała się Cami
-Ufamy ci – powiedziałem -  i lepiej tego nie schrzań
-Oj Leon, już nie przesadzaj – powiedziała Viola - dobra to ja może pójdę teraz z dziewczynami poszukać jakiejś sukni ślubnej a ty z chłopakami kup jakiś garnitur
Violetta
        Poszłam z dziewczynami po tą suknię, przyłączyła się do nas mama. Przymierzałam takie suknie:
                                                    
  1
                                          
  2
                                                   
   3
                                      
   4
                     
   5
                                          
   6
-Nie mogę się zdecydować wszystkie mi się bardzo podobają, pomóżcie mi
-Mi się najbardziej podobają 2, 5 i 6 – powiedziała Fran
-Mi też one się najbardziej podobają – powiedziała mama
-A mi się najbardziej podoba 5 – powiedziała Cami
-Popieram Cami – powiedziała – Nata
-No to co biorę 5?
-To twój wybór
-Niech będzie 5
Kupiłam sobie tą bajeczną suknię, bardzo mi się podoba
Wróciłam do domu
-Hej kochanie kupiłeś już swój garnitur?
-Tak, chcesz zobaczyć?
Pokazał mi swój garnitur ale brakowało mu krawatu
-A gdzie krawat?
-U nas w rodzinie jest taka tradycja, że to żona kupuje krawat, tylko proszę nie kup mi różowego
-Nie martw się o to nie lubię mężczyzn w różowym – zaśmiałam się
-Trochę głupia ta tradycja, ale w końcu tradycja to tradycja – powiedział
-Dobra, to ja idę po ten krawat pa – pocałowałam go w policzek i poszłam, potem zadzwoniłam do Fran:
-Hej, Fran
-Hej, jak tam przygotowania?
-Dobrze, tylko Leon ma w rodzinie taką tradycję, że to żona kupuje krawat
-Wątpię żeby była taka tradycja
-Ja też właśnie wątpię, a do tego w pewnym sklepie pan mi powiedział wyraźnie, że pan Verdas kupował już krawat
-Nie wiem co o tym myśleć, dobra muszę kończyć pa
-Pa
Po mojej rozmowie wróciłam do domu gdy weszłam do jadalni czekał tam na mnie pięknie udekorowany stół, romantyczna muzyka, TYLE kwiatów i wszystko było czerwone
-Cześć, słońce – powiedział Leon
-Wiesz, że nie musiałeś? To, że jesteś już mi wystarczy
-Jak jestem twoim narzeczonym to muszę cię uszczęśliwiać małymi niespodziankami – powiedział to a potem zza pleców wyjął bukiet róż
Potem zjedliśmy kolację a na koniec zadzwonił do mnie tata:
-Cześć tatusiu
-Cześć – powiedział szybko
-Tato coś się stało?
-Violetto Angie ...
-Co się stało mamie?
-Daj mi dokończyć więc Angie ...






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz