Dzisiaj są moje urodziny dlatego ten rozdział jest trochę dłuższy niż normalnie ;) Miłego czytania :)
Violetta
Kupiłam test ciążowy i okazało się, że jestem w ciąży!!! Muszę szybko
powiedzieć Leonowi – wyszłam z łazienki i poszłam do Leona, o dziwo nie mogłam
go znaleźć, już miałam pojechać na tor ale w salonie zauważyłam przepiękny
bukiet róż i był też liścik: ,,Moja ukochana Violetto, kocham cię, chciałbym
być w tym momencie kiedy czytasz ten list ale mam zawody na torze, wiem, że
mnie zrozumiesz, nie będzie mnie do wieczora i będę tęsknił przez te kilka
godzin bez ciebie. Bardzo mocno kochający Cię Leon’’
-Leon jest taki słodki – pomyślałam –
muszę coś dla niego zrobić ........... wiem pokibicuję mu na wyścigu!
Na torze
Kibicowałam Leonowi, gdy mnie zauważył
szeroko się uśmiechnął, nagle ktoś mnie popchnął i wpadłam prosto na środek
toru, wszystkie motory ostrożnie mnie mijały, ale jeden się zatrzymał, to był
oczywiście Leon:
-Violetto, nic ci nie jest?
-Nie, tyko ktoś mnie popchnął i
wpadłam na środek toru, Leon strasznie cię przepraszam zepsułam ci wygraną
-Nie zepsułaś mi wygranej, dla mnie
jesteś 100 razy lepsza niż jakaś tam wygrana, cieszę się, że nic ci nie jest :)
Leon
-Leon, muszę ci coś powiedzieć
-Znowu? – spytałem
-Przed chwilą się o tym dowiedziałam
-No dobrze, to mów
-Jestem w ciąży – powiedziałam i
odwróciłam się
-Cieszę się
-Naprawdę? – odwróciłam się ponowne
tym razem w stronę Leona
-Tak, cieszę się, że zostanę ojcem :)
– przytuliliśmy się
-Kocham cię Leon
-Ja bardziej – powiedziałem
-Nie, ja bardziej – powiedziała i
zaczęliśmy się śmiać
Maxi
Właśnie czytam najlepszą książkę świata ale oczywiście ktoś zawsze w
czymś fajnym musi mi się wtrącić ...... odwołuję to Naty dzwoni ....
-Hej skarbie
-Hej, może byśmy się spotkali
-Ale teraaaaazzzz????
-A czemu by nie? Nie chcesz???
-Oczywiście, że chcę ale ...... a nie
ważne
-To w takim razie za chwilę będę –
powiedziała i rozłączyła się
W mgnieniu oka znalazła się pod moimi
drzwiami
-To gdzie idziemy??? – spytaliśmy się
równocześnie
-Może do Resto???
-Ok mi pasuje – powiedziałem
Gdy znaleźliśmy się już w Resto
zamówiłem dla mnie i Naty koktajle .... świetnie się bawiliśmy ......
opowiadaliśmy dowcipy itd. aż doszło do tematu Ludmiły:
-I co zrobimy z Ludmiłą, przecież nie
pozwoli nam się spotykać .... – powiedziałem smutno
-Może uda mi się ją namówić, żebym
miała chłopaka
-Trochę wątpię .......
-Wątpisz we mnie???
-Nie o to mi chodziło Naty ....
-Oj wiem – powiedziała i pocałowała
mnie, odwzajemniłem pocałunek
-Żadnego całowania!!! To jest Resto
Bend a nie jakaś knajpka dla zakochanych .... – poskarżył się Luca
-Wyluzuj Luka – powiedziałem i potem
tego żałowałem bo zaczął nas gonić, śmiać nam się strasznie chciało, gdy
wreszcie zgubiliśmy go znaleźliśmy się nad jeziorem i przyszła mi pewna rzecz
do głowy: rzuciłem Naty do wody, na szczęście wiedziałem że umie pływać,
wynurzyła się z wody i mnie także wepchnęła do wody zaczęliśmy się całować pod
wodą i wygłupiać a potem gdy już byliśmy susi z niechęcią wróciliśmy do domów
Francesca
Mam dziś randkę z Marko!!! Co ja założę??? Lepiej zadzwonię po
dziewczyny, najpierw po Violettę:
-Violu, alarm czerwony, przyjedz do
mnie SZYBKO
-Ok, już jadę, a coś się stało?
-Nic złego, przyjeżdżaj szybko, możesz
jeszcze zabrać Cami
-Dobra za chwilę będziemy
Poczekałam tylko jakieś 15 minut i już
były:
-Co się stało? – powiedziały
równocześnie
-Co tak bez przywitania?
-A czy ty się ze mną przywitałaś gdy
dzwoniłaś???
-No nie ale to teraz nie ważne, mam
randkę z Marko, pomóżcie mi wybrać strój i makijaż
-Ok
Zrobiłyśmy wybieg i przymierzałam
różne ubrania i dodatki, wreszcie zdecydowałyśmy się na ten strój:
-Wyglądasz pięknie opadnie mu szczęka
jak cię zobaczy – powiedziała Cami
-Noooo na pewno :) – przytaknęła Viola
-Nie przesadzajcie
-Nie przesadzamy – odpowiedziały
równocześnie – wyglądasz szałowo – dodała Violetta
-No dobrze rzeczywiście wyglądam
szałowo – zaśmiałyśmy się – a teraz biegnij do Marko bo się jeszcze spóźnisz
-To już idę pa
-Ale wiesz nas też masz wypuścić
chyba, że chcesz żebyśmy zostały tu do nocy
-A no tak, to idziemy
Potem poszłam do parku w którym miałam
się spotkać z Marko
30 minut później
-Gdzie jest Marko??? Powinien tu być
30 minut temu!!! Wystawił mnie – zaczęłam rozpaczać, nagle usłyszałam dźwięk
dzwonka z mojego telefonu
-Halo – odebrałam
-Dzień dobry czy z tej strony Francesa
dziewczyna Marko?
-Tak to ja
-Proszę szybko przyjechać do szpitala
-Co się stało? – wystraszyłam się
-Pani chłopak miał wypadek, zapadł w
śpiączkę
-Za chwilę będę
A jak Marko będzie miał amnezję??? Nie
przeżyję tego
W szpitalu
Siedzę tak przy Marko i ciągle nie
mogę w to uwierzyć, że może mieć amnezję, nagle usłyszałam



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz